„Shine On You Crazy Diamond” – transparent z takim napisem pojawił się na kamienicy przy wjeździe na Biskupią Górkę 20 lat temu. Kto go tam zawiesił?
To był chyba 2006 rok, gdy na bocznej ścianie kamienicy z osypującym się tynkiem pojawił się długi na jakieś dziesięć metrów transparent z napisem „Shine On You Crazy Diamond”. Kiedy po raz pierwszy go zobaczyłam, prawie mi opadła szczęka. Dwadzieścia lat temu budynek stał na wejściu do zakątka Gdańska, w którym pełno było zniszczonych domów, ulic z brukiem gęsto naznaczonym wiekowymi koleinami i śmietników, wokół których niemal zawsze piętrzyły się stosy zalegających tygodniami odpadów. Ze spacerów po tej okolicy pamiętałam też chłopców biegających po ulicach lub wystających godzinami w ich ulubionych zakątkach i patrzących spod byka niemal na każdą nieznaną im osobę. Zawsze trochę bałam się zaczepki, ale co jakiś czas wędrowałam tędy, by poczuć klimat oryginalnych ponad stuletnich domów. Na Biskupiej Górce z okien i drzwi obłaziła farba, kamienne płaskorzeźby i inne ozdoby były popękane, miejscami kruszyły się, ale to wszystko było prawdziwe, oryginalne, dwa razy starsze od zabudowy Głównego Miasta. Tutaj łatwo było wyobrazić sobie konne wozy z dostawą węgla, mleka czy pieczywa, niemal można było usłyszeć pokrzykiwania i śmiechy dzieciaków biegających latem za kółkiem z fajerek a zimą zjeżdżających po ulicach na sankach i katajkach. Wystarczyło poczytać trochę Zwarry, by na tarasie pod schroniskiem zobaczyć piętrowy drewniany dom z kawiarnią na parterze i domem właściciela powyżej. Równie łatwo wskakiwał do głowy obraz przechodniów w robotniczych ubraniach oraz w tych w mundurach NSDAP.
Gdy, dwadzieścia lat temu, pośród tych wszystkich dawnych i dzisiejszych obrazków pojawił się baner z „diamentowym” cytatem z Pink Floyd, pomyślałam „wow, ktoś cudownie namieszał, wrzucił diament do tego zapomnianego, zaniedbanego zakątka”. Widziałam w tym trochę prowokacji i trochę życzenia na przyszłość, życzenia, które po latach powoli się spełnia…
Jak sądzę, baner został przygotowany na koncert Gilmoura. który odbył się w Gdańsku 26 sierpnia 2006 roku. Był to jedyny, jak dotąd, występ tego artysty w Polsce. Zorganizowano go w rocznicę powstania „Solidarności”. Baner wisi do dziś. Choć mocno już wypłowiał, nadal można odczytać zawarty na nim cytat. Często zastanawiam się, jak do tego doszło, że napis zawisł na Biskupiej Górce i akurat na tej konkretnej kamienicy. Kto go tu zawiesił? Jeśli wiesz coś na ten temat i miałbyś ochotę porozmawiać (choćby anonimowo), to zapraszam do kontaktu: akisicka@gmail.com. Chętnie spiszę i udostępnię innym Twoją opowieść.
Mieszkanka Biskupiej Górki od niemal trzech lat, Anna Kisicka

