Prawie 121 tys. zł – tyle pieniędzy Gdańsk wyda na zwalczanie rdestowca japońskiego z kilkunastu miejsc o łącznej powierzchni nieco ponad pół hektara. Wśród tych wybranych przez GZDiZ lokalizacji jedenaście znajduje się w Parku Reagana, dwie na Biskupiej Górce i po jednej na Chełmie, Jasieniu i Wyspie Sobieszewskiej. To nikły procent powierzchni Gdańska zajętej przez tę inwazyjną roślinę – której uprawa jest zabroniona pod karą 5 lat więzienia i miliona zł kary finansowej – ale od czegoś trzeba zacząć. Niestety początek tej walki nie wygląda najlepiej.
Trudny wybór wykonawcy
Wspomniana kwota minimalnie przekracza dofinansowanie, jakie Gmina Miasta Gdańska pozyskała z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej na projekt usuwania inwazyjnych gatunków obcych (IGO). Dofinansowanie to wynosi 117 tys. zł i zostało przyznane na zwalczane trzech roślin – nawłoci późnej, nawłoci kanadyjskiej i rdestowca ostrokończystego (japońskiego) – które miały być usuwane z 24 lokalizacji (nawłocie z terenów o łącznej powierzchni 10 hektarów, a rdestowiec – 0,19 hektara). GZDiZ wprowadził jednak zmiany – zmniejszył powierzchnię nawłoci (do 3,7 ha) i rozszerzył rdestowca (do 0,55 ha) – i w drugiej połowie czerwca opublikował zapytanie ofertowe, dzieląc postępowanie na dwa zakresy: osobno nawłocie i osobno rdestowiec.
Wpłynęły trzy oferty koszenia nawłoci (bo zwalczanie tej rośliny polega po prostu na dwukrotnym skoszeniu…) i cztery oferty zwalczania rdestowca (metody: siatkowanie na skarpach i długotrwałe okrywanie ze ściółkowaniem na terenach płaskich). Oferty zwalczania nawłoci były porównywalne, natomiast rdestowca – bardzo różne (kolejno niespełna 3 tys., ok. 31 tys., prawie 121 tys. i 162 tys. złotych):

Choć jedynym kryterium wyboru wykonawcy miała być cena, nie wybrano ani najtańszej oferty, ani drugiej w kolejności. Wybrano natomiast – po ponad miesiącu od otwarcia ofert – firmę, która oferowała wyłącznie zwalczanie rdestowca (bez nawłoci) w cenie 120 960 zł.
– Oferta złożona przez Al-Serwis Łukasz Antochewicz została odrzucona z uwagi na brak odpowiedzi wykonawcy na kierowaną do niego korespondencję – wyjaśnia Zygmunt Gołąb, rzecznik prasowy GZDiZ. – Następnie, w zakresie I (zwalczanie nawłoci) oraz zakresie II (zwalczanie rdestowca), została wybrana oferta firmy Plant-Akcja sp. z o.o. z Gdańska. Wykonawca ten jednak, pismem e-mail z dnia 29.07.2025 r., poinformował o odstąpieniu od podpisania umowy, uzasadniając decyzję wysokimi rzeczywistymi kosztami utylizacji odpadów, które czyniły realizację zadania nieopłacalną. W związku z rezygnacją pierwotnie wybranego wykonawcy, komisja dokonała ponownej oceny ofert i w zakresie II (zwalczanie rdestowca) wybrała kolejną najkorzystniejszą ofertę złożoną przez firmę Usługi Komunalne Jan Klapczyński, Marek Klapczyński s.c. Cena tej oferty mieści się w budżecie przewidzianym na realizację zadania.
Biomasę rdestowca do utylizacji przyjmuje od tej firmy Zakład Utylizacyjny w Gdańsku – spółka, w której Gmina Miasta Gdańska ma 100% udziałów. Zapytałam ZUT o cenę tej usługi, ale przez prawie dwa tygodnie nie otrzymałam odpowiedzi. Nie wiadomo więc, jaki procent ze 121 tys. zł wydanych na zwalczanie rdestowca trafia z powrotem do miasta (które zresztą większość tej kwoty pozyskało z zewnątrz, z WFOŚiGW).
Co ciekawe, pierwotnie GZDiZ planował przeznaczyć na usuwanie roślin inwazyjnych więcej pieniędzy – 213 tys. zł. Taka kwota widniała w planie zamówień publicznych na 2025 rok. Pozycja została wykreślona na początku czerwca, już po moim tekście o rdestowcu japońskim na Biskupiej Górce (opublikowanym w serwisie biskupiagorka.pl i przedrukowanym w portalu trojmiasto.pl). Zapytałam wówczas, dlaczego usunięto ten punkt i w jakim trybie zostanie zrealizowany dofinansowany przez WFOŚiGW projekt usuwania roślin inwazyjnych. „W trybie do 130 tys. zł” – odpowiedział GZDiZ. To tzw. zamówienia bagatelne, które nie muszą być wymienione w planie zamówień.

Oznacza to, że tuż po tym, jak zwróciliśmy uwagę na przeoczony przez licznych urzędników zajmujących się rewitalizacją Biskupiej Górki problem rdestowca japońskiego – który może zniszczyć efekty tej rewitalizacji i uszkodził już jeden mur oporowy – inni urzędnicy, zamiast przeznaczyć na rozwiązanie tego problemu (nie tylko naszego osiedla) większe środki, zmniejszyli je niemal o połowę.
Zwalczanie rdestowca na Biskupiej Górce
GZDiZ zwalcza – metodą siatkowania – dwa stanowiska rdestowca na Biskupiej Górce (spośród ponad 20):
– skarpa pomiędzy kamienicami Biskupia 15 a Biskupia 18 i 19 (działka nr 141, własność działki: gmina),
– skarpa pomiędzy śmietnikami przy ul. Biskupiej 25 i ul. Na Stoku 12D (działka nr 165, własność działki: Skarb Państwa, administrator działki: Gdańskie Nieruchomości, Biuro Obsługi Skarbu Państwa i Obiektów Kubaturowych).
Ta druga działka znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie należącej do wspólnot mieszkaniowych działki, na której rdestowiec uszkodził mur oporowy (pomiędzy kamienicami Biskupia 25 i Na Stoku 12D). To właściwie jedno stanowisko tej inwazyjnej rośliny na działkach różnych właścicieli. GZDiZ zlecił zwalczanie rdestowca na swoim terenie, ale tym wrastającym w szczeliny w murze oporowym i grożącym zawaleniem kilku kamienic nie może się zająć, bo nie zarządza tą działką. Wspólnoty mieszkaniowe kamienic Biskupia 25 i Na Stoku 12D muszą więc same zajmować się usuwaniem tej rośliny i naprawianiem wyrządzonych przez nią szkód.
Naprawa uszkodzonego muru oporowego kosztowała wspólnoty ok. 12 tys. zł – i to nie koniec, bo rdestowiec, niczym woda, bardzo szybko znalazł jakąś minimalną szparę i przerósł przez ten mur ponownie:

Miasto nie tylko w żaden sposób w tych działaniach nie pomaga, ale wręcz przeszkadza – jedyna droga dojścia do uszkodzonego muru wiedzie przez działkę Skarbu Państwa (nr 165), na której w ramach zwalczania rdestowca położono siatkę. Nie powinno się po niej chodzić nie tylko ze względów bezpieczeństwa (została zamontowana na skarpie, to niebezpieczne), ale też z powodu ryzyka uszkodzenia siatki i zmniejszenia skuteczności metody.
Metoda ta polega bowiem na tym, że usuwa się wszystkie nadziemne pędy rdestowca, a na ich miejsce (i dla pewności również ok. 2 metry wokół nich) kładzie się – na co najmniej 5 lat – umiejscowioną kilka centymetrów nad ziemią siatkę o małych oczkach. Teoretycznie odrastające pędy rdestowca mają przechodzić przez oczka siatki i być przez nią automatycznie ucinane, a po kilku latach osłabiony w ten sposób rdestowiec ma przestać odrastać. W praktyce różnie bywa – rdestowiec może np. rosnąć nie w górę, lecz pod siatką, albo ukorzeniać się w ściółce, która może utworzyć się na siatce, jeśli nie jest regularnie uprzątana z automatycznie usuwanych pędów, liści spadających z drzew itp.
Wykonawca wybrany w końcu przez GZDiZ rozpoczął prace na Biskupiej Górce w drugiej połowie sierpnia i gdyby nie czujność mieszkańców, przegapiłby sporo pędów rdestowca do usunięcia i przestrzeni do siatkowania. Na przykład część przeznaczonych do siatkowania rdestowców rosnących na działce Skarbu Państwa (nr 165), tuż obok muru oporowego na działce wspólnot mieszkaniowych, została usunięta przez nie już wcześniej, by chronić mur. Pod ziemią nadal znajduje się jednak mnóstwo kłączy, więc jak najbardziej należało okryć ten teren siatką (zresztą zgodnie z opisem zamówienia). Po interwencji mieszkańców wykonawca położył siatkę również w tym miejscu, ale nie usunął leżących tutaj śmieci i wygląda to tak:
Metoda siatkowania na pewno w tych miejscach nie zadziała – wprost przeciwnie: przygnieciony deskami i innymi śmieciami rdestowiec będzie rozrastał się na boki, co oznacza, że jeszcze więcej nowych pędów może wrosnąć w mur!
Na drugiej działce na Biskupiej Górce (nr 141) wykonawca przeoczył natomiast całkiem sporo pędów rdestowca, które powinien usunąć. Po interwencji mieszkańców usunął część z nich i położył siatkę, ale nie wszystkie – obok siatki nadal rośnie (i będzie rozrastać się bez żadnych przeszkód) niestarannie usunięty i niepokryty siatką rdestowiec:
Wszystkie te problemy i niedociągnięcia były na bieżąco zgłaszane do GZDiZ. 3 września pracownik odpowiedzialny za nadzór nad realizacją tego zamówienia napisał w odpowiedzi na zgłoszenie problemu z dostępem do muru oporowego: „że teren ten nie jest wyodrębnionym ciągiem komunikacyjnym i poruszanie się po tym terenie jest dobrowolną decyzją użytkownika. W naszej ocenie poruszanie się po rozłożonej siatce może być niebezpieczne (dlatego teren ten został oznaczony taśmą biało-czerwoną), może powodować także jej uszkodzenie i przyczynić się do obniżenia skuteczności zastosowanej metody”.
Nie widziałam tam wcześniej żadnej taśmy, ale poszłam sprawdzić jeszcze raz. Taśmy nie było. Zgłosiłam to, ale teren do dziś nie został oznaczony, podobnie zresztą jak na drugim siatkowanym stanowisku rdestowca na Biskupiej Górce:
Rdestowiec wygrywa
Biało-czerwona taśma znajduje się natomiast wokół siatki przy zbiorniku Jabłoniowa na Jasieniu. A obok niej… mnóstwo rdestowca – zarówno tuż przy zbiorniku (na terenie zarządzanym zapewne przez Gdańskie Wody), jak i bezpośrednio obok siatki (na terenie zarządzanym przez GZDiZ):
Rdestowce wokół zwalczanych stanowisk tej rośliny rosną również w Jarze Wilanowskim na Chełmie:
Na Chełmie stosowana jest metoda długotrwałego okrywania ze ściółkowaniem, która ma na celu odcięcie rdestowca od słońca, a co za tym idzie – zapobiegnięcie jego rozwojowi. Metoda ta polega na tym, że po usunięciu wszystkich pędów nadziemnych na stanowisko rdestowca (i dla pewności ok. 2 metry wokół niego) kładzie się najpierw warstwę ściółki, następnie ciemną, nieprzepuszczającą promieni słońca plandekę z tworzywa sztucznego (albo geo- lub agrowłókninę o wysokiej gramaturze), a na samą górę warstwę ochronną (np. korę czy zrębki). Kilka dni temu w Jarze Wilanowskim tej ostatniej warstwy – mającej chronić plandekę i pełnić funkcję estetyczną – jeszcze nie było, podobnie jak biało-czerwonej taśmy czy jakiekolwiek informacji dla licznych mieszkańców przebywających w tym miejscu.
Ta sama metoda jest stosowana w Parku Reagana i na Wyspie Sobieszewskiej. Lista lokalizacji wraz z mapami jest dostępna na stronie postępowania w BIP-ie, w pliku „Załączniku nr 1 do OPZ”. Warto zgłaszać do GZDiZ wszelkie nieprawidłowości, np. brak oznaczenia terenu, rdestowce przerastające przez plandekę (co może się zdarzyć, bo skoro rdestowiec potrafi uszkodzić nawet betonowe konstrukcje, to czymże jest dla niego nawet najgrubsza agrowłóknina), uszkodzone siatki i plandeki.
Umowa z wykonawcą obowiązuje tylko przez 3 miesiące, ale siatkowanie i okrywanie rdestowca w tych kilkunastu lokalizacjach w Gdańsku ma potrwać kilka lat. Już teraz jednak widać, że GZDiZ potrzebuje wsparcia.
***
Aktualizacja 14 września:
W sobotę 13 września wykonawca zamontował taśmę przy siatkowanym rdestowcu na Biskupiej Górce. Zagrodzono więc jedyne dojście do uszkodzonego muru oporowego. Na drugiej działce natomiast poza taśmą pozostało całkiem sporo siatki, a młode pędy rdestowca rosną też poza siatką.
Sprostowanie: W Parku Reagana stosowana jest metoda siatkowania. Autorka przeprasza za pomyłkę.
Komentarz do “Gdańsk zaczyna walkę z rdestowcem. I przegrywa na starcie”
Świetny artykuł! Dobrze, że ktoś kontroluje te prace!