Grudzień 1970

Stanisława:

Po wybuchu strajków w Stoczni Gdańskiej władze do stłumienia strajku ściągnęły posiłki ze szkół milicyjnych ze Słupska i Szczytna, ok. 700 osób. Stacjonowali w Szkole Podstawowej nr 21 w Gdańsku.

Cały teren szkoły i boiska był zajęty przez milicjantów i ich samochody. Nikt z cywilów nie mógł wejść na ten teren bez dowodu osobistego i specjalnej przepustki.

Ja z rodziną mieszkałam i pracowałam w szkole, więc mogłam obserwować to wszystko co działo się wówczas na terenie obiektu.

Pierwsze dni były straszne, bo po starciu ze strajkującymi przywieźli milicjantów bardzo pobitych, niektórzy nie mieli białego miejsca na ciele, byli też ranni. Leżeli na materacach w szkole, bardzo jęczeli dopóki nie przyjechali lekarze. Lżej ranni byli opatrywani na miejscu, a ciężko rannych zabierano do szpitali.

Przez pierwsze dni gotowałam im kawę i herbatę, potem żywność i napoje im przywożono. Uczestnicy tłumienia strajków byli nieświadomi o co chodzi. Mówiono im, że to gdańszczanie pochodzenia niemieckiego zrobili bunt.

Dodaj komentarz »1 komentarz

  1. Wielu robotników nie było w stanie nawet jęczeć bo zostali zastrzeleni lub rozjechani przez czołgi.Nie mówiąc o zmasakrowanych pałkami

    Odpowiedz

Kopiowanie materiałów zamieszczonych na portalu www.biskupiagorka.pl jest dozwolone tylko na użytek własny,
w każdym innym przypadku wymagana jest zgoda redakcji.


Copyright © All Rights Reserved · Green Hope Theme by Sivan & schiy · Proudly powered by WordPress

Polityka prywatnosci