Szczury w wielkim mieście

Jak się pisze artykuł na temat szczurów to dużo się o nim rozmawia. Wszyscy opowiadają o swoich doświadczeniach ze spotkania z tym mało sympatycznym gryzoniem.

Usłyszałem najróżniejsze historie. Jeden ksiądz od razu opowiedział mi o swojej parafii na Zaspie, gdzie potężne szczury żywiły się na targowisku zorganizowanym na starym pasie startowym. Jedna pani sklepowa zaskoczyła mnie opowieścią o tym, co się działo koło jej sklepu. Najbardziej wstrząsnęła mną opinia jednej radnej (której tożsamości nie ujawnię) próbującej bagatelizować sprawę. Powiedziała, że przecież w Paryżu też są szczury.

Nie wiem jak sprawa wygląda w Paryżu, ale za to dosyć dobrze przyjrzałem się sytuacji jaka jest na Biskupiej Górce. Mnie ciągle przerażają opowieści mieszkańców i zdjęcia, które zrobiłem spotykając się z nimi.

Żeby zachować „międzynarodowy” charakter problemu zacytuję znaną chyba wszystkim książkę. Dla mnie jest najbardziej adekwatna, choć mam nadzieję, że nie czeka nas na Biskupiej Górce to, co w Oranie w roku 194 (to nie błąd, Albert Camus tak właśnie określa czas akcji, sytuowany w latach czterdziestych XX wieku). Jedno zastrzeżenie dla tych, którzy nie pamiętają fabuły. Dla mieszkańców Oranu martwy szczur był zapowiedzią niebezpieczeństwa, żywy oznaczał miasto wolne od zarazy.

„Rankiem 16 kwietnia doktor Bernard Rieux wyszedł ze swego gabinetu i pośrodku podestu zawadził nogą o martwego szczura. Na razie odsunął zwierzę, nie zwracając na nie uwagi i zszedł ze schodów. Ale gdy znalazł się na ulicy, przyszło mu na myśl, że ten szczur nie powinien był tam się znaleźć, i zawrócił, by zawiadomić dozorcę. Widząc reakcję starego Michela, zrozumiał, jak bardzo jego odkrycie było niezwykłe. Obecność tego martwego szczura wydała mu się tylko dziwna, gdy dla dozorcy oznaczała skandal”.
Albert Camus – Dżuma

Koegzystencja

Najbardziej zaszokowała mnie sytuacja, w jakiej znaleźli się niektórzy mieszkańcy Biskupiej Górki, dla których życie ze szczurami to sytuacja niemalże współżycia. Szczur przestał być dla nich widywanym w czasie spacerów przybyszem – rzeczywistość jest taka, iż wdzierają się one do ich mieszkań i zagrażają ich egzystencji. Szczury to nie tylko nieprzyjemne, brzydko pachnące gryzonie – dzikie mogą być nosicielami groźnych chorób.

„W piwnicy jest pełno szczurów – zawsze były. Dwa lata temu przychodził facet z firmy i były trutki wyłożone. A teraz nie ma. Kominiarz też już nie przychodzi”.
Ryszard Schulz, Mieszkaniec Biskupiej Górki

Deratyzacje są przeprowadzane dwa razy do roku. W nieruchomości są regularnie przeprowadzane przeglądy kominiarskie, z których wynika, że nadają się do dalszej eksploatacji”.
Agnieszka Kukiełczak – Gdański Zarząd Nieruchomości Komunalnych w Gdańsku

Deratyzacja

Deratyzacja to zabieg tępienia gryzoni. Żeby była skuteczna musi być wykonywana systematycznie i dokładnie. Szczury są zwierzętami wyjątkowo inteligentnymi. Pamiętam jak kiedyś czytałem relację o szczurach, które uodparniały się przez tworzenie szczepionki na podawane im toksyny. W Amsterdamie w latach 80-tych poprzedniego wieku populacja szczurów była tak rozwinięta, że zaczęto stosować niestandardowe metody ich tępienia. Jedną z nich było podawanie szczurom zakażanego mięsa. Na początku zaczęły je jeść nic nie podejrzewając. Gdy zorientowały się, że mięso jest zatrute – zmuszały najsłabszego osobnika, żeby zjadł truciznę. Potem same go zjadały przyjmując mniejszą dawkę trucizny, która uodparniała ich organizmy. W ten sposób nauczyły się robić to, co stosują ludzie – zmuszać swój system odpornościowy do walki z toksynami. Tak właśnie szczury w Amsterdamie stawały się coraz bardziej odporne.

To jest walka

Dwie rozmowy z mieszkańcami Biskupiej Górki zapamiętam na długo. Jedna to opowieść pana Ryszarda. Od jakiegoś czasu opowiada mi o swoim ciężkim życiu i przeciwnościach losu. Podczas jednej z moich wizyt zauważyłem, że miski z karmą dla jego psa są przykryte metalowymi kopułami. Zupełnie jak w bardzo ekskluzywnej restauracji, w której kelnerzy stawiają przed gośćmi wykwintne dania przykryte i na znak – równo je unoszą. Okazało się, że powód jest zupełnie inny. Jak pan Ryszard wychodzi ze swym pieskiem na spacer, szczury zjadają karmę. Przychodzą przez wygryzioną dziurę w ścianie. W niezamieszkałym mieszkaniu obok zrobiły sobie prawdopodobnie gniazdo i tam żyją. Nie ma w nim pożywienia, więc wychodzą z niego, żeby polować na zewnątrz – czyli m.in. do mieszkania pana Ryszarda.

„Myślałem, że w nocy to już nie podejdą. Cztery szczury zabiłem. Jednego to siekierką walnąłem. Drugiego znalazłem w domu zatrutego, bo sprzątaczka mi trutkę przyniosła. Trzeciego zauważyłem jak leżałem w łóżku oglądając telewizję – kawałkiem drewna do palenia go walnąłem. To jest walka!”.
Ryszard Schulz, mieszkaniec Biskupiej Górki

Zagrożenie dla życia

Ta historia jest przerażająca. Czy ktoś wyobraża sobie sytuację, w której zagląda do łóżeczka swojego małego dziecka i widzi w nim skradającego się szczura? Na sam widok można doznać zawału serca. A taka właśnie sytuacja zdarzyła się na Biskupiej Górce.

„To są skandaliczne warunki, w jakich my mieszkamy. Szczury sobie samowolkę urządzają. Jak jest zimniej to my je mamy w domach – one się wówczas do mieszkań pakują. Mój pies uratował moje dziecko, bo szczur do łóżka wlazł. Gdyby nie pies to nie wiadomo jak to mogłoby się skończyć – dziecko jest małe”.
Anna Halman – mieszkanka Biskupiej Górki

Nie wiem jak ja bym się zachował w podobnej sytuacji. A gdyby pies nie zaalarmował matki? Gdyby akurat był na spacerze, albo spał?

Dzielnica Śródmieście

Dla wszystkich, którzy nie wiedzą, gdzie jest Biskupia Górka muszę napisać słowo komentarza – jest to przestrzeń należąca do dzielnicy Śródmieście. Jest oddalona o kilkaset metrów od władz miasta. W lokalach komunalnych na Biskupiej Górce obowiązują maksymalne stawki czynszu.

„Opłaty za najem lokali wynoszą według stawki bazowej za metr kwadratowy 4,00zł -10,20zł w zależności od: stosowanych obniżek techniczno-eksploatacyjnych (położenie lokalu na parterze budynku, ogrzewanie piecami węglowymi, brak łazienki lub WC), stosowanej obniżki dochodowej, o którą występuje użytkownik lokalu po złożeniu stosownego wniosku, otrzymanego skierowania do zajmowania lokalu z UM WGK Gdańsk – umowa najmu lokalu lub umowa najmu lokalu socjalnego”.
Agnieszka Kukiełczak – Gdański Zarząd Nieruchomości Komunalnych w Gdańsku

Gdański Montmartre

Biskupia to przepiękna dzielnica – jako jednej z nielicznych udało jej się uniknąć katastrofy II wojny światowej. Przetrwała w niemal niezmienionej formie do dzisiaj. Jej klimat jest niepowtarzalny i zachwyca wszystkich, którzy się w niej znajdą. Dołóżmy starań, żeby mieszkańcom żyło się w niej przyjemnie i bezpiecznie. Bez niepotrzebnych stresów i zagrożeń.

„Słuchając okrzyków radości dochodzących z miasta, Rieux pamiętał, że ta radość jest zawsze zagrożona. Wiedział bowiem to, czego nie wiedział ten radosny tłum i co można przeczytać w książkach: że bakcyl dżumy nigdy nie umiera i nie znika, że może przez dziesiątki lat pozostać uśpiony w meblach i bieliźnie, że czeka cierpliwie w pokojach, w piwnicach, w kufrach, w chustkach i w papierach, i że nadejdzie być może dzień, kiedy na nieszczęście ludzi i dla ich nauki dżuma obudzi swe szczury i pośle je, by umierały w szczęśliwym mieście”.
Albert Camus – Dżuma

Tekst i zdjęcia: Marek Baran

Kopiowanie materiałów zamieszczonych na portalu www.biskupiagorka.pl jest dozwolone tylko na użytek własny,
w każdym innym przypadku wymagana jest zgoda redakcji.


Copyright © All Rights Reserved · Green Hope Theme by Sivan & schiy · Proudly powered by WordPress

Polityka prywatnosci